niedziela, 2 listopada 2014

Second Five

*music*


Przepłakałam dwadzieścia minut, siedząc na ławce w parku. Z każdą minutą coraz bardziej uświadamiałam sobie to, co zrobiłam. Straciłam Luke’a na zawsze. To bolało. Płacząc, próbowałam złapać oddech. Czułam się, jakby woda blokowała mi dostęp do powietrza.
- MJ – usłyszałam zatroskany głos Ashtona. Chłopak kucnął przede mną i złapał mnie za rękę – Wszystko w porządku?
                                Jasne, po prostu lubię sobie czasem tak po prostu popłakać.
                Pokręciłam przecząco głową, wiedząc że nie dałabym rady wydobyć z siebie głosu.
- MJ – odparł smutno. Jedną dłonią ujął moją twarz. Spojrzałam się na niego załzawionymi oczami. Widząc go takiego zatroskanego, coraz bardziej chciało mi się płakać.
- Ashton – jęknęłam, a łzy znów ciurkiem leciały mi po twarzy.
- Ćśśś – Ashton szybko mnie przytulił i zaczął głaskać po głowie – Wszystko będzie dobrze, zobaczysz. Zabiorę cię jutro do kina. Potem może pójdziemy gdzieś na kolację…
                Nagle coś sobie uświadomiłam. Nic nie było na swoim miejscu. Wiedziałam już, co powinnam zrobić. Może to nie było najlepsze rozwiązanie, rozrywało moje serce na strzępy, ale musiałam to zrobić.
                Położyłam dłonie na klatce piersiowej Ashtona i lekko go odepchnęłam.
- MJ? – zapytał zdziwiony.
                Wzięłam głęboki wdech, gotowa na poważną rozmowę.
- Ashton, ja nie mogę – powiedziałam cicho, nie patrząc się na niego.
                Chłopak odsunął się ode mnie.
- Okay – odparł po chwili – To może pojutrze?
- Nie, Ash – przełknęłam ciężko ślinę. Nie wiedziałam, że to może być takie trudne . Uniosłam głowę, patrząc się mu prosto w oczy – Ja naprawdę się w tobie zakochałam. Jesteś cudownym chłopakiem. Gdybym tylko… - westchnęłam – Gdybyś tylko pojawił się przed Luke’iem.
- Zaraz, chcesz powiedzieć…
- Ciągle go kocham, Ash – szepnęłam.
                Chłopak zamilkł. Spuścił głowę, a po chwili parsknął śmiechem. Nie zaskoczyła mnie jego reakcja, też byłam w tym wszystkim zagubiona.
- No oczywiście – odparł , śmiejąc się kpiąco – Luke zawsze wygrywa.
- To nie tak, Ash.
- Więc jak? – odparł ostro, po czym spojrzał się na mnie. W jego oczach widziałam ból. Ten widok mnie zabolał, lecz musiałam być twarda. Złapał potężny wdech i spróbował się uspokoić – Wiem, że go kochasz. Trudno by było przestać po tylu latach – zamilkłam, nie wiedząc co mogłabym powiedzieć. Że jest mi przykro? Że możemy zostać przyjaciółmi? Obie opcje były okropne – Zazdrościłem Luke’owi, ale nigdy do końca nie wiedziałem czego. Teraz wiem. Zazdroszczę mu, że miał cię przy sobie na tak długo. Nie mogę tylko uwierzyć, że tak łatwo cię stracił. Ale nie ważne jaki Luke jest i tak zawsze będzie ode mnie lepszy, prawda?
- Nie – powiedziałam pewnie – Tu nie chodzi o ciebie czy o Luke’a. Tu chodzi o mnie. Nie jestem jeszcze na to wszystko gotowa.  Jakaś część mojego serca należy do ciebie, Ash i boję się tego.  Boję się, że jeżeli będę kochać was tak samo, to mnie zniszczy. Nie chcę nikogo ranić, nie chcę ranić siebie… Ja i Luke po prostu…
- Jesteście ze sobą dłużej – dokończył za mnie. Nie odpowiedziałam. Spuściłam głowę, bojąc się spojrzeć na Ashtona – Rozumiem – powiedział w końcu – Chciałbym nie kochać cię tak mocno, żebym mógł być przynajmniej trochę na ciebie zły – westchnął i stanął przede mną – Zależy mi na twoim szczęściu, Mary, dlatego uszanuję twoją decyzję. Pamiętaj, że zawsze jestem do twoich usług – uniosłam swój wzrok na chłopaka. On uśmiechnął się do mnie promiennie i musnął ustami moje czoło – Lepiej już stąd pójdę zanim rozkleję się przy tobie.
                Jeszcze chwilę patrzyliśmy się na siebie, a po chwili odszedł bez słowa.
                               Żegnaj, Ashton.
Widząc, jak odchodzi ,nie mogłam się powstrzymać. Wstałam.  Zawołałam go.  Kiedy się odwrócił, puściłam się pędem. Rzuciłam się mu w ramiona. Zaczęłam go całować.  On głaskał mnie uspokajająco po głowie. Potem szepnął mi do ucha ‘Do zobaczenia”.
                Lecz tak się nie stało. Byłam zbyt zrozpaczona, żeby ruszyć się z miejsca. Siedziałam ciągle na ławce, czując jak łzy spływają mi po twarzy. Byłam pusta, jakbym nic nie czuła. Spojrzałam się na swoje dłonie, zdając sobie sprawę, że tracę nad sobą kontrolę.

*
                Weszłam po schodach, kierując się do swojego pokoju. Otworzyłam drzwi i zapaliłam światło. Luke od razu wstał na mój widok. Patrzył się, jakby był zaskoczony moim widokiem. Nie zdziwiłam się, że siedział w moim pokoju po ciemku.  Wpatrywaliśmy się w siebie dłuższą chwilę. Wiedziałam, że byłam cała opuchnięta po płaczu. Nie mogłam uwierzyć, że po tym wszystkim on ciągle czekał tu na mnie.
                Podeszłam powoli, po czym przytuliłam się mocno do niego, znów zaczynając szlochać.
Luke odwzajemnił uścisk. Zaczął głaskać mnie po głowie.
- Przepraszam, Mary Jane – szeptał – tak bardzo cię przepraszam – pokręciłam przecząco głową, dając mu do zrozumienia, że nie chcę słuchać jego przeprosin -  Więc jesteś teraz z Astonem ? – zapytał mnie, nie puszczając ze swojego uścisku. Pokręciłam przecząco głową. Odsunął się kawałek ode mnie tak, by móc na mnie spojrzeć – To znaczy, że… - nie dokończył.  Wpatrywał się we mnie szukając odpowiedzi. Unikałam jego wzroku. Uniósł lekko moją głowę tak, bym spojrzała się mu w oczy – nie płacz już – powiedział, po czym złożył pocałunek na moich policzkach, chcąc się pozbyć łez – Proszę, nie płacz – szepnął.
Składał pocałunki na mojej twarzy, idąc za łzami. W końcu doszedł do ust. Językiem rozchylił moje wargi i zaczął mnie delikatnie całować. Poddałam się mu, chcąc przynajmniej po raz ostatni poczuć smak jego ust. 
- Kocham cię, Mary Jane – szepnął.
- Ja ciebie też, Luke – odparłam smutno, cofając się – Ale nie możemy być razem.
- Co? – zapytał zaskoczony. Zaraz się otrząsnął  - Mary, wiem, że nie byłem najlepszym chłopakiem, ale zmienię się. Powiem całej szkole, że chodzimy ze sobą… 2 lata.  
- Znienawidzą cię – powiedziałam cicho.
- Nie obchodzi mnie to! – zawołał, nie chcąc dać za wygraną – Mary – podszedł do mnie i objął moją twarz rękami – Mary, nie zostawiaj mnie.
- Luke, to koniec – odeszłam od niego, nie chcąc się rozmyślić – Nie uważasz, że za długo to trwa?     
- Proszę, daj mi jeszcze jedną szanse…
- Luke, już za późno – szepnęłam i odwróciłam się z powrotem do niego – To nie jest tak, że żegnam się z tobą na zawsze. Ja po prostu potrzebuję przerwy, dłuższej przerwy. Muszę to wszystko przemyśleć. Zastanowić się.
- Kochasz Ashtona – powiedział cicho.                                                               
                Zamilkłam, zastanawiając się, czemu poruszył teraz ten temat.
- Tak – odparłam szczerze – Ale…
- Gdybym tylko nie dopuścił do tego, żebyście się spotkali…
- To nic by nie zmieniło – przerwałam mu.
- Pamiętasz, kiedy powiedziałaś mi, że mnie nienawidzisz? – podszedł do mnie bliżej.
- Nie chcę o tym rozmawiać – unikałam jego wzroku. Próbowałam pozbyć się jego słów z głowy.
- Mówiłem na twój temat niemiłe rzeczy – dodał smutno i lekko dotknął mojej twarzy.
- Luke – zamknęłam oczy.
- To wszystko było kłamstwo – odparł. Otworzyłam szeroko oczy. – Jak zobaczyłem was wtedy razem w garażu, myślałem,  że przywalę Ashtonowi. Byłem tak zazdrosny – zaśmiał się pod nosem. Spojrzałam się na niego. Uśmiechnął się do mnie smutno – Zachowałem się tak głupio.  Wiedziałem, że jeżeli Ashton pozna cię bliżej, to zakocha się w tobie. Nie chciałem tego. Dlatego tak wtedy powiedziałem. Liczyłem na to, że zostawi cię w spokoju. Nie wziąłem pod uwagę tego, że on już się zakochał.  Z tych samych pobudek nie chciałem mówić światu, że cię kocham. Bałem się, ze ktoś mi cię odbierze. Byłem samolubny. Mary, tak bardzo cię przepraszam – Oparł swoje czoło o moje -  Kiedy powiedziałaś, że mnie nienawidzisz, myślałem że wszystko spieprzyłem.  Załamałem się. Nie wiedziałem co robić.
- Nie nienawidzę cię, Luke – szepnęłam.
- Wiem – westchnął – Rozumiem czemu nie chcesz być ze mną – chciałam zaprzeczyć, ale Luke uciszył mnie jednym gestem – Zanim zdecydujesz, przestanę być samolubny. Chciałem  zatrzymać cię tylko dla siebie i nie poszło mi najlepiej. Dlatego teraz po prostu dam ci odetchnąć. Nie będę na siłę próbował zatrzymać cię przy mnie.  Pamiętaj tylko, że cię kocham i będę czekał na ciebie ile tylko zechcesz – pocałował mnie w czoło – Do zobaczenia, księżniczko.

                Odszedł, a ja zostałam sama.

_____________________________________
Po pierwsze.
            Przepraszam, że dodaję rozdział z opóźnieniem. Nawet nie wiem jak zadośćuczynić. 
Po drugie.
            Ta historia dobiegła już końca. Bardzo dziękuję Wam wszystkim za to że dotrwaliście, że chciało Wam się czytać. Dziękuję za wszystkie wejścia, komentarze, motywację. 
   Może nie wszyscy są zadowoleni z zakończenia. Dla mnie jest to najlepsze zakończenie, jakie mogłam napisać. Co do dalszych losów bohaterów, wszystko zależy od Was. Wystarczy ruszyć wyobraźnią i stworzyć zakończenie, jakie tylko chcecie.  Jeżeli ktoś chce podzielić się swoim własnym zakończeniem, śmiało! Z chęcią przeczytam wasze prace. :)
                    Tymczasem ja Was żegnam. Jeżeli nie chcecie się ze mną rozstawać, zapraszam Was na inne moje blogi, które znajdziecie na mojej podstronie Daisy Angel.
Na tej stronie znajdziecie również kontakt do mnie, w razie pytań, narzekań, czy ktoś zdecydowałby się podzielić swoim zakończeniem.

Teraz żegnam się i z Wami i z tym blogiem. Już tu nic więcej nie dodam, nie chcąc zniszczyć tej historii.
 Dziękuję Wam!


6 komentarzy:

  1. Piękne <3
    Dobrze, że zakończenie jest takie, bo potem wszyscy narzekaliby, że jest z jednym a nie z drugim :)"
    Mi się podoba mega i sprawdze chętnie inne twoje prace c:

    OdpowiedzUsuń
  2. moja wyobraźnia ekspodowała

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszam na NOWY spis ff
    http://kraina-fanfiction.blogspot.com/

    Otwórz link, przeczytaj regulamin i zgłoś swojego bloga ! ;*

    Mam nadzieję, że wpadniesz ;*
    Wesołych Świąt ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Spodziewałam się czegoś innego. Dużo innego. Szczerze? Zawiodłam się. Mogła być z tego taka piękna historia i moim zdaniem, tym rozdziałem wszystko zepsułaś. Koniec w zasadzie nie powiedział nic. Nie wiadomo, jak to się skończyło. Naprawdę szkoda, bo miałaś materiał na piękną historię i tego nie wykorzystałaś.
    Ale zrobiłaś jak uważałaś, no i okey. Wkurzały mnie jeszcze błędy językowe i dziwne konstrukcje zdań. Za kilka dni pojawi się recenzja i tam wszystko bardziej wyjaśnię. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział!
    Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award!
    Więcej informacji: http://dance-is-my-life-ff-5sos.blogspot.com/2015/05/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń