piątek, 17 października 2014

Second Three

*music*


   Uniosłam dłoń, chcąc zapukać do drzwi. Nim to zrobiłam, ujrzałam szeroko uśmiechniętą Mali. Nie dawała mi spokoju, chcąc się ze mną spotkać. Była pod wrażeniem mojej akcji na stołówce. Ciągle paplała, że musi o tym ze mną porozmawiać.
- Choć szybko do środka – wstrzymała oddech, po czym pisnęła radosna – Mary Jane, jesteś wielka!
                Zaśmiałam się pod nosem.
- Dzięki, Mali – odparłam.
- Naprawdę on musiał cię czymś wkurzyć – zawołała – Żebyś aż tak zareagowała!
                No co ty nie powiesz.
- Tak  wyszło – wzruszyłam ramionami i weszłam dalej do domu.
                Udałam się prosto do kuchni i usiadłam na krześle, tak jak zwykle, czekając aż Mali naleje nam coś do picia.
- Kurcze – powiedziała, gdy otworzyła lodówkę. Spojrzała się na mnie błagalnie – Nie ma picia. Wskoczyłabyś po coś do garażu? Ja zrobię przekąski.
- Jasne – odparłam, wstając.
- Tylko, Mary…?
- Tak? – przystanęłam w progu i zerknęłam na nią.
-  U Caluma są koledzy. Możesz na nich wpaść.
                Przełknęłam ciężko ślinę. Czy to znaczy, że Luke też tu jest?
- Okay – powiedziałam z wymuszonym uśmiechem – Nie ma problemu.
                Kiedy otworzyłam drzwi od garażu, usłyszałam jakieś głosy. Zeszłam po schodach i ujrzałam trójkę chłopaków, których bardzo dobrze już znałam.
- Nie uważacie, że ta Mary od Mali zrobiła się seksowna? – zapytał Michael Clifford, a ja poczułam ciepło na twarzy. Dziwnie się czułam, słuchając jak chłopaki o mnie mówią.
- Seksowna to za mało powiedziane – odparł Calum – A jaki charakter! To jak przywaliła Luke’owi! Fantastyczne!
                Nagle usłyszałam śmiech Ashtona. Na ten dźwięk aż serce mi podskoczyło.
- Cudowna dziewczyna – powiedział – Tylko taka niedostępna.
- Nie jestem niedostępna! – zawołałam, wchodząc między nich.
                Cała trója spojrzała się na mnie zaskoczona, po czym wybuchła śmiechem.  Michael wesoło do mnie podszedł i objął mnie ramieniem.
- Świetnie – powiedział i uśmiechnął się chytrze – W takim razie umów się z Calumem, złotko.
                Spojrzałam się na niego z przerażeniem. Nie miałam nic do Caluma. Wydawał mi się bardzo uroczy, ale był bratem mojej najlepszej przyjaciółki, czułabym się dziwnie umawiając z nim. Usłyszałam za sobą jakiś szmer, ale nie zwróciłam na to uwagi, bo nagle Ashton wystąpił naprzód.
- Ja – zaczął i podszedł szybko, łapiąc mnie za rękę – chętnie się z tobą umówię – uniósł moją dłoń do ust i delikatnie pocałował, uśmiechając się szelmowsko.
                Głos uwiązł mi w gardle. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Pierwszy raz ktoś tak mnie traktował. Nagle stanął mi przed oczami Luke.  Nie mogłam mu tego zrobić. Nawet jeżeli starałam się z nim skończyć, Ashton to nadal jego najlepszy przyjaciel. Otworzyłam usta, by odpowiedzieć, lecz nagle ktoś mi przerwał.
- Widzę, że dobrze się bawicie – głos, który zawsze rozgrzewał moje serce, teraz był przepełniony jadem.
                Odwróciliśmy się wszyscy w tamtą stronę.  Napotkałam spojrzenie błękitnych oczu.  Patrzył na mnie wyzywająco, co przepełniało moje serce bólem.  Wyrwałam szybko dłoń  z ręki Ashtona.  Luke odwrócił wzrok. Nagle Ashton zaśmiał się, objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie.
- Patrz kto nas odwiedził! – zawołał uradowany do Luke’a, który unikał mnie wzrokiem, tak jakbym dla niego nie istniała – Twoja cicha wielbicielka!
                Sto punktów dla pana.
- Świetnie – odparł oschle.
- O ho – zaczął Ashton, uwalniając mnie ze swojego uścisku – Ktoś tu chyba nie przepada za Mary.
- Zamknij się, Ashton – burknął Luke.
- Lepiej uważaj, bo MJ ci znowu przywali, Lucas – droczył się z nim – Przynajmniej udawaj, że ją lubisz.
- Powiedziałem przymknij mordę! – krzyknął, wbijając wrogie spojrzenie w Ashtona.
-  Lewą nogą wstałeś, czy co?
                Czułam się nieswojo, widząc ich kłótnie. Wiedziałam o co chodzi Luke’owi  i czułam się za to odpowiedzialna. Nie chciałam, by sprzeczali się przeze mnie. Zaśmiałam się nerwowo.
- Lepiej wrócę do Mali – powiedziałam – Przyszłam tylko po… - zawahałam się.
- Picie – dokończył za mnie Calum, a ja spojrzałam się na niego wdzięczna. Chłopak podał mi napój.
- No to ja spadam – powiedziałam i zaczęłam kierować się do wyjścia.
- Świetnie – mruknął Luke.
                Odwróciłam się i spojrzałam na niego po raz ostatni, lecz on wciąż nie zwracał na mnie uwagi.

*

                Wyszłam z pokoju Mali, kierując się do łazienki. Nagle usłyszałam głosy. Przystanęłam. Nie chciałam podsłuchiwać, ale coś mówiło mi, że muszę to usłyszeć.
- MJ zrobiła się fajną dziewczyną – usłyszałam rozmarzony głos Ashtona. Zrobiło mi się cieplej na sercu.
- Bo nagle zrobiła się ładna? – warknął Luke – Zabawne, że tylko na to lecisz.
- O nie – zaprzeczył szybko Ash – Zaimponowała mi, gdy cie wtedy uderzyła. Zobaczyłem w niej… Hmm.. taki płomień. Stała się odważna i uparta – zaśmiał się.
                Uśmiechnęłam się pod nosem.
- Wiesz, co ci powiem ? – zaczął ostro Luke – Wcale nie jest odważna. Po prostu tak bardzo się boi, że robi głupie rzeczy.  Uparta nie jest tym bardziej. Jest uległa. Jeżeli jakiś koleś poprosiłby ją by poszła z nim do łóżka, pewnie by to zrobiła – zakryłam dłonią usta, nie mogąc uwierzyć  w to co słyszałam.  Łzy ciekły mi ciurkiem z oczu – Powiem ci jeszcze jedno. Widziałem sto razy piękniejsze. Poza tym ona nigdy nie będzie należała do naszej grupy. Tacy jak ona zawsze…
                Nagle rozległ się huk. Przez chwile panowała cisza, a ja tylko starałam się, by mój szloch jej nie zakłócił.
- Nie wiem, co się ostatnio z tobą dzieje – wysyczał Ashton – Ale lepiej będzie jak się przymkniesz. Nie chcę słuchać, jak oceniasz dziewczynę, której w ogóle nie znasz. Lepiej idź już do domu, prześpij się i wróć z innym nastawieniem, bo nie ręczę za siebie.
                Nastąpiła cisza, w której tylko szlochałam po cichu. Kochałam Luke’a, a teraz dowiaduję się, że byłam po prostu jego zabawką. Przecież, gdyby mnie kochał, nie wygadywałby tych bzdur na mnie. Byłam taka zła na siebie, że dałam się w to wszystko wplątać.
- Dobrze – mruknął Luke.
                               Zgiń, pierdolony dupku.
                Po chwili stanął naprzeciwko mnie i patrzył na mnie zszokowany. Wbiłam w niego nienawistne spojrzenie.
- Mary… - zaczął – Słyszałaś…?
- Nienawidzę cię! – krzyknęłam mu prosto w twarz i pobiegłam do pokoju Mali, nie chcąc widzieć więcej jego twarzy.
                Przyjaciółka tuliła mnie w swoich ramionach, pytając co się stało. Nie potrafiłam jej powiedzieć. Nie chciałam nawet o tym rozmawiać. Cierpiałam. Nie umiałam wyrzucić z siebie tego bólu, który od lat w sobie trzymałam. Nagle dostałam SMS’a. Szybko otarłam dłonią załzawione oczy i spojrzałam na ekran.
„To może jutro? /Ashton”

                Nie zastanawiałam się skąd ma mój numer. Nawet nie myślałam już o tym, że to skrzywdzi Luke’a. Po prostu zgodziłam się.

____________________
Witajcie w kolejnym tygodniu!
Jak podoba się nowy rozdział? :)
Już tylko zostały 2 rozdziały do zakończenia tej historii!
Szczerze Wam powiem, że pierwszy raz piszę opowiadanie o tak małej ilości rozdziałów, a zarazem tak krótkich. :) Zawsze się rozpisuję, więc jest to dla mnie nowość! :D

Liczę na Wasze komentarze! Piszcie co czujecie, nie bójcie się krytykować!

Widzimy się za tydzień!
Następny rozdział w Piątek (24.10) o godz. 16:00!

6 komentarzy:

  1. JEZU JUŻ KOCHAM TO OPOWIADANIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. aaawwww..kocham twojego bloga *.* <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialne!
    Boli mnie tylko fakt, że zostały dwa rozdziały do końca...
    Nie wiem, jak to przeżyję

    OdpowiedzUsuń
  4. Boskieee! ♥
    Czekam z niecierpliwością na nexta :D
    Dziękuje że to piszesz i pozdrawiam serdecznie :**
    KOCHAM! ♥

    OdpowiedzUsuń